W sumie na powyższym cytacie, mogłybyśmy poprzestać opisywanie tego miejsca, bo idealnie oddaje jego charakter. Jednak nie byłybyśmy sobą, gdybyśmy nie dodały czegoś jeszcze.
Alina: Pierwszy raz weszłam tam przypadkiem, ponad cztery lata temu. Ale wyszłam wtedy jeszcze szybciej niż weszłam. Odstraszył mnie posążek Hare Kryszna, kolorystyka i zapach kadzideł w powietrzu. Rok później zaprowadziła mnie tam koleżanka i po wypiciu dużego kubka kawy (niestety nie ma już takich) oraz chillowaniu na wygodnej leżance, zaczęłam regularnie wracać do tego miejsca. Ale jego niezwykła moc i energię odkryłam dopiero wtedy, jak co piątek przychodziłyśmy tam z Agatą. Na wygodnej leżance odreagowałyśmy cały tydzień, wymieniałyśmy się plotkami, piłyśmy niezliczone ilości kawy, herbaty, szejków (niestety w ciągu tych trzech lat, nie udało nam ciągle trafić na 'owoce sezonowe'), pisałyśmy i czytałyśmy opowiadania, obczajałyśmy nowe spektakle w repertuarach, planowałyśmy podróże.. I tak pozostało do dzisiaj. Kiedy wszystko idzie nie tak, albo jesteśmy kompletnie zmęczone, idziemy do Kala naładować akumulatory pozytywną energią:)
Tam czas płynie nam inaczej, przede wszystkim wolniej i tak jakoś magiczniej.
Agata: To miejsce, gdzie świat się faktycznie zatrzymuje, cały zgiełk codziennych spraw pozostaje za drzwiami. Jesteś tylko Ty i to co sprawia Ci przyjemność. Czy to książka, czy przyjaciel- miejsce wspaniale się nadaje do niekończących się rozmów lub kojącej ciszy:) Powietrze wypełnia zapach kadzideł, wciąż ten sam. Ta charakterystyczna woń zawsze będzie mi się kojarzyć z tym miejscem, tysiącem wypowiedzianych myśli, marzeń, wypitych yellow czakr z syropem karmelowym.. Lubię to miejsce, bo wciąż mnie inspiruje. Ilekroć tam przychodzę, czuję w sobie jakąś niesamowitą magię, nabieram sił na dalszą walkę z rzeczywistością. Lubię też muzykę w Kalaczakrze. Zawsze mnie czymś zaskoczy. Jest raczej stonowana i dobrana do pory roku i godziny.
zdjęcie pochodzi z www.myspace.com/kalaczakra
Alina: Jeśli chodzi o informację praktyczne, to ceny kawy zaczynają się już od 4złotych (espresso), bardziej wymagający nie zapłacą więcej niż 8. Ceny herbat są równie korzystne:) Poza tym, tak jak już pisałam u góry są także koktajle szejki, drinki bezalkoholowe i jakieś tajemnicze (również bezalkoholowe) napoje. Podsumowując rzeczy do picia- nie drogo, bezalkoholowo i (prawie) każdy znajdzie coś dla siebie:)
Jeśli chodzi o jedzenie, to muszę zacząć od, ukochanych przez Agatę, ciast. Oba- bananowe i orzechowe są pyszne (choć według mnie bananowe bardziej) i kosztują tylko 6zł. Na głodnych vegetarian lub po prostu na wszystkich głodnych, czekają apetyczne samosy (w dodatku z sosami!) i vege kanapki (z mozzarellą i pomidorkiem na przykład).
Agata: PLUSY- świetna obsługa, niektórzy od razu przechodzą na "cześć"- bezpośrednie ale miłe! Mam wrażenie, że nas nawet kojarzą :) To są zawsze ciekawi ludzie, pasujący do tego miejsca. I widać, że robią to co robią z pasją i optymizmem! Będąc w Kalaczakrze, nie zapomnijcie odwiedzić pana Krasnala w toalecie, jest troszkę przerażający.. Przy schodach stała kiedyś kobieta-manekin, ale niestety została schowana..nie wiemy czemu, nie wiemy gdzie. Poza tym ten lokal to nie tylko kawiarnia, to również galeria sztuki. Naprawdę przeróżnego rodzaju sztuki.. Co jakiś czas pojawia się nowa wystawa, czasami można się nieźle pośmiać z "artyzmu" prac;)
Miejsce = magia
Polecamy;)!
Nasza ogólna ocena to 10/10 !!!





+filtrowane+006.jpg)
