Zaczynamy od miejsca, które odkryłyśmy całkiem niedawno,
bo tydzień temu.
Nazywa się Sufi Cafe, znajduje się na ulicy Kuźniczej, więc
lokalizacja świetna- w sam raz na kawę między zajęciami, albo dla zmęczonego
turysty, idącego z rynku w stronę Uniwersytetu Wrocławskiego.
Od progu czuć
uspokajającą woń kawy, która jakby zachęca tych zmęczonych zgiełkiem,
zmarzniętych mrozem i tych niewyspanych do zatrzymania się, wejścia w świat espresso,
latte czy cappuccino. Jest tam niezwykle przytulny pokój z poduszkami do
siedzenia w kolorach o ciepłej tonacji. Ciekawa kolorystyka ścian, przywodzi na
myśl wzburzone morze, które zadziwiająco koi. Być może to skojarzenie z
wakacjami? Może to i również dzięki muzyce, która leniwie rozpływa się w
kawowym powietrzu? Ciekawy efekt dają również nieco surowe drzwi, i framugi
okien niedbale pomalowane farbą. Kawa nie jest droga, jak na miejsce w centrum.
Zapłacicie 8.50zł za latte (bez syropu- zresztą nie ma tam zbyt dużego wyboru,
jeśli koniecznie z nim to dodatkowe 1,50zł).
Słabym punktem tego miejsca są jednak niewygodne pufy, jest
ich za dużo, za gęsto są umieszczone. Także stoły nie są ozdobą lokalu. Zgodnie
stwierdziłyśmy, że temu wnętrzu trzeba drewnianych stolików, a nie topornych i
białych.
Słaby widok z okna, bo zamiast podziwiać piękno kolorowych
kamieniczek, widzimy parking pełen samochodów. Jednakże jak okiem sięgnąć nieco
dalej, to dojrzymy ciekawy mural :) Do
minusów miejsca należy także obsługa. Mimo, że pan starał się z nami dowcipnie
gadać, to nie był uprzejmy przynieść nam zamówienia, mimo, że lokal był pusty.
Nasza ogólna ocena to 7/10.
kawa wyglądała...
... i smakowała pysznie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz