poniedziałek, 20 lutego 2012

kawy?


Zaczynamy od miejsca, które odkryłyśmy całkiem niedawno, bo tydzień temu.
Nazywa się Sufi Cafe, znajduje się na ulicy Kuźniczej, więc lokalizacja świetna- w sam raz na kawę między zajęciami, albo dla zmęczonego turysty, idącego z rynku w stronę Uniwersytetu Wrocławskiego.
Od progu czuć uspokajającą woń kawy, która jakby zachęca tych zmęczonych zgiełkiem, zmarzniętych mrozem i tych niewyspanych do zatrzymania się, wejścia w świat espresso, latte czy cappuccino. Jest tam niezwykle przytulny pokój z poduszkami do siedzenia w kolorach o ciepłej tonacji. Ciekawa kolorystyka ścian, przywodzi na myśl wzburzone morze, które zadziwiająco koi. Być może to skojarzenie z wakacjami? Może to i również dzięki muzyce, która leniwie rozpływa się w kawowym powietrzu? Ciekawy efekt dają również nieco surowe drzwi, i framugi okien niedbale pomalowane farbą. Kawa nie jest droga, jak na miejsce w centrum. Zapłacicie 8.50zł za latte (bez syropu- zresztą nie ma tam zbyt dużego wyboru, jeśli koniecznie z nim to dodatkowe 1,50zł).
Słabym punktem tego miejsca są jednak niewygodne pufy, jest ich za dużo, za gęsto są umieszczone. Także stoły nie są ozdobą lokalu. Zgodnie stwierdziłyśmy, że temu wnętrzu trzeba drewnianych stolików, a nie topornych i białych.
Słaby widok z okna, bo zamiast podziwiać piękno kolorowych kamieniczek, widzimy parking pełen samochodów. Jednakże jak okiem sięgnąć nieco dalej, to dojrzymy ciekawy mural :)  Do minusów miejsca należy także obsługa. Mimo, że pan starał się z nami dowcipnie gadać, to nie był uprzejmy przynieść nam zamówienia, mimo, że lokal był pusty.
Nasza ogólna ocena to 7/10.


 kawa wyglądała...
... i smakowała pysznie.

 

niedziela, 19 lutego 2012

:-)

Agata: Wrocław to moje miasto. Tutaj powstałam, tutaj przyszłam na świat i tutaj dorastam. Czy zostanę tu do końca życia? Nigdy nie wiadomo ;-) Co roku odkrywam w tym mieście coraz więcej magii. Sama słowo "magia" wydaje się być synonimem tego miasta, zarówna jak i "the meeting place", pod szyldem którym głównie jest teraz znane. Bo to wszystko prawda, tutaj spotkamy ludzi przeróżnych, o wrocławianach nie można powiedzieć, że są jednolici w wymowie czy też w nawykach. Wiążę się to z przeszłością tego miasta, do którego po wojnie sprowadzili się ludzie z różnych rejonów Polski, a nawet świata. Zadziwiające jest dla mnie to miasto, na każdym kroku dostrzegam coś nowego, coś czego nie widziałam wcześniej. Jakby sam Wrocław odkrywał przede mną swoją tajemnicę krok po kroczku.. Co ma dla mnie najwięcej tej magii? Wrocławskie kamienice, kryjące w swoich zakamarkach historie ludzi z przeszłości, skwerki, parki, podwórka na Śródmieściu, Dworzec i niebieskie tramwaje, urywki rozmów.. Na tym blogu chciałabym ukazać Wam Wrocław taki jaki widzę. Miejsca, gdzie można chwilę odpocząć, napić się dobrej kawy czy zjeść coś dobrego. Również miejsca, gdzie udaje się swoim rowerem bądź na spacer, by uciec od miastowego zgiełku. Cóż więcej o mnie..jestem studentką filologii francuskiej, wielbicielką książek, kotów, ludzi. Zapaloną fotografką z głową w chmurach. Poza tym mam ręce lepkie od farby, kleju i lakieru, gdyż uwielbiam decoupage.
Miłego czytania :)
Alina: Nie jestem wrocławianką z krwi i kości ani nie urodziłam się we Wrocławiu, ale mieszkam tu od kiedy miałam roczek i już wrosłam w to miasto. Wrocław to miejsce do którego chce mi się wracać. Po każdej podróży, kiedy wjeżdżam tu z powrotem, czuję jakbym wracała do przyjaciela. To miasto to dla mnie przede wszystkim ludzie. Chciałam stąd niedawno wyemigrować, ale uświadomiłam sobie, że ani w Gdańsku ani w Krakowie, ani w Toruniu, mimo, że wszystkie te miasta są piękne i mam w nich znajomych, nie znajdę takich ludzi jak tutaj. Nie chodzi o to, że są idealni. Określiłabym ich raczej jako przyjaznych, a przede wszystkim otwartych.
Wrocław to także energia, świeżość, inspiracje, przestrzeń do realizowania swoich pomysłów.
Wszystko co napisałam jest jak najbardziej subiektywne i taki właśnie, sądzę, że Agata się ze mną zgodzi, będzie ten blog. Chciałabym się tutaj podzielić swoim Wrocławiem- ulubionymi miejscami, zdjęciami, zapachami, a przede wszystkim atmosferą.
Coś o mnie: studentka historii sztuki i dziennikarstwa na międzywydziałowych indywidualnych studiach humanistycznych, dziennikarka Akademickiego Radia LUZ, a poza tym dziewiętnastolatka z głową pełną pomysłów.
Lubię: podróże, góry, sztukę, teatr, ludzi, francuskie filmy, czekoladę, zapach powietrza po deszczu i życie.  

 Agata
Alina